Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 860 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Rozdział 23

wtorek, 21 maja 2013 13:52

Rozdział 23

Przed moimi oczami była tylko ciemność. Wyciągnęłam ręce i zaczęłam iść przed siebie. Kiedy natrafiłam na ścianę, oparłam się o nią plecami i bezsilnie opadłam na zimną ziemię. Całym moim ciałem wstrząsały dreszcze. Gdzieś w ciemności znajdował się przecież Nik pod postacią wilka. Bałam się, bo nie wiedziałam, czy wilk myśli teraz jak Nik czy jak zwierzę. Nie widziałam go, ani nie słyszałam. Wiedziałam tylko, że jest gdzieś obok.

Przypomniałam sobie, jak uratował mnie przed dwoma łobuzami w lesie. Gdybym go wtedy nie powstrzymała, jednemu z nich przegryzłby gardło.

– Bianko? – Usłyszałam łagodny głos Nikodema. Po chwili poczułam jego ciepły dotyk na mojej zimnej skórze. A więc stał się już człowiekiem. Strach opuścił mnie w mgnieniu oka.

– Och, Nik – wychrypiałam i mocno się w niego wtuliłam. Był ubrany. Może nie powinnam w tym momencie o tym myśleć, ale skoro Sara po przemianie była naga, to dlaczego on nie?

– Nik, nic ci nie jest? – zapytałam z przestrachem.

– Nie, ale ty przemarzłaś na kość – zamilkł na chwilę, po czym westchnął smutno. – Bianko… przepraszam, że nie zdołałem cię ochronić. Zawiodłem cię.

Głos miał strasznie zatroskany. Przemawiało przez niego poczucie winy, chociaż ja nie miałam do niego o nic żalu.

– Narażałeś dla mnie życie. Nigdy mnie nie zawiodłeś – wyznałam szczerze.

Poczułam, że Nik ścisnął mnie mocniej. Usiadł na ziemi i wziął mnie na kolana, aby odizolować mnie od zimnego podłoża. Wciąż mnie obejmował, zapewniając mi ciepło. W końcu zdjął bluzę i mnie nią okrył.

– Nik, daj spokój. Będzie ci zimno.

Zaśmiał się głośno.

– Wilkowi nigdy nie jest zimno.

Zaśmiałam się również. Teraz wreszcie mógł mi wszystko wytłumaczyć.

– Dlaczego właściwie nie jesteś nagi? – wypaliłam, zanim zdążyłam zastanowić się nad sensem moich słów. Zaczęłam szybko się tłumaczyć. Czułam, jak moje policzki zaczynają płonąć. – To znaczy chodzi mi o to, że Sara po przemianie nie miała na sobie ubrań, a rzeczy Laury zostały rozerwane na strzępy, a twoje nie i… – urwałam, bo czułam się już wystarczająco głupio.

– Spokojnie – odparł wesoło. – Zaraz ci wszystko wyjaśnię. – Głaskał mnie po głowie i policzku. Cieszyłam się, że był przy mnie.

– Jestem wilkiem od urodzenia – mówił. – Przemieniam się, odkąd tylko sięgam pamięcią. Na początku moje ubrania też rozrywały się na strzępy – tłumaczył. – Denerwowało mnie to, bo gdy wracałem do ludzkiej postaci zawsze byłem nagi. Czasem stanowiło to naprawdę poważny kłopot. Kiedy podrosłem, próbowałem przemieniać się tak, by pod wilczą skórą zachować ubrania. Ćwiczyłem i ćwiczyłem, aż w końcu mi się to udało. Teraz to dla mnie żaden problem. Tylko wciąż nie umiem przemieniać się w butach – zaśmiał się i pomachał bosą stopą. Nareszcie zrozumiałam, dlaczego czasem widywałam go bez butów.

Przypomniałam sobie jednak fakt, który przeczył jego słowom. Chodziło mi o sytuację, kiedy pod moim domem zraniła go czarna pantera. Skoro miał ubrania pod wilczą skórą, dlaczego nie zostały one wtedy rozerwane przez jej pazury? Zapytałam go o to.

– Widzisz, podejrzewałem, że ona może mnie zranić, a przecież musiałem potem wrócić do ciebie, więc ściągnąłem wszystko, by w razie czego ukryć rany. Ale zauważyłaś, że wszystko goi się na mnie jak na psie – zmienił trochę temat.

Potwierdziłam i uśmiechnęłam się, zrozumiawszy podwójny sens jego słów.

Nik wytłumaczył mi jeszcze, jak to jest z jego ranami. Te zadane przez zmiennokształtnych są naprawdę bolesne i goją się trudniej, choć i tak robią to bardzo szybko. Wszystkie inne obrażenia, nawet te bardzo poważne znikają w ciągu kilku sekund, o czym zresztą sama zdążyłam się przekonać. Jedyne, co jest w stanie zabić wilka, to poważne uszkodzenie mózgu, wywołane na przykład przez pocisk z broni.

– A srebrne kule? – zapytałam, bo przypomniałam sobie te wszystkie filmy, których tematem były wilkołaki.

Nik tylko się roześmiał.

– Nie jestem wilkołakiem, tylko wilkiem. Nie wierz we wszystko, co napiszą w książkach i pokażą w filmach. Wilkołaki nie istnieją. To ludzie je sobie wymyślili. Tak samo jak wampiry. O nas w ogóle nie mają pojęcia.

Przyjęłam to do wiadomości i oboje zamilkliśmy na chwilę. Wsłuchiwałam się w bicie jego serca. Myślałam, że będzie biło mocniej albo szybciej, jednak ono zachowywało się zupełnie tak, jak moje.

– Skąd się właściwie wzięliście? I dlaczego walczycie ze zmiennokształtnymi?

Nik westchnął i zastanowił się przez chwilę. Odniosłam wrażenie, że to dla niego trudny temat. W końcu jednak zaczął swą opowieść.

– Razem ze zmiennokształtnymi wywodzimy się ze wspólnego drzewa genealogicznego i istniejemy od zawsze. Po prostu pewnego dnia oni się zbuntowali. Nie chcieli, by światem rządzili ludzie. Denerwowało ich ciągłe ukrywanie się przed nimi i życie w ich cieniu, bez możliwości ujawnienia prawdy o sobie.  Chcieli podporządkować sobie i ludzi i nas.

– Czy oni chcą nas i was zniszczyć? – zapytałam z przestrachem. Przecież ja i moja rodzina to zwykli ludzie.

– Nie uda im się to. My, wilki, na to nie pozwolimy – oznajmił i czule pocałował mnie w czoło, co od razu mnie uspokoiło.

Postanowiłam dowiedzieć się o nich czegoś więcej.

– Czy pełnia księżyca ma na was wpływ? – zapytałam zupełnie z innej beczki. Czułam jak Nik kręcił głową.

– Absolutnie żadnego. Kolejny wymysł człowieka.

– Szkoda – westchnęłam.

– Szkoda?

– To byłoby takie romantyczne, przemieniać się przy pełni księżyca – rozmarzyłam się trochę.

– A przytulanie się do człowieka – wilka nie jest romantyczne? – zasugerował zaczepnie.

Zastanowiłam się nad tym i przypomniałam sobie, w jak kiepskiej sytuacji się znajdowaliśmy. Zostałam brutalnie strącona z obłoków na ziemię.

– Nie, jeśli za drzwiami czyhają zmiennokształtni.

Cały romantyzm chwili prysł jak bańka mydlana. Nik od razu zaczął mnie uspokajać.

– Nie martw się. Jesteśmy silniejsi, bardziej doświadczeni i jak na razie to my trzymamy zmiennokształtnych w ryzach. Poradzimy sobie z nimi. Ci tutaj w porównaniu z nami to tylko dzieci.

– Dlaczego? – zdziwiłam się. – Przecież jesteś w podobnym wieku.

– Tak, ale my przemieniamy się od urodzenia, a oni od chwili ukończenia osiemnastu lat. Przedtem myślą, że są normalnymi ludźmi. Nie wiedzą o wilkach i nie potrafią ich rozpoznawać. Po osiemnastych urodzinach wszystko się zmienia. Przejmują pałeczkę po swoich rodzicach. Wypełniają obowiązki, które dotychczas wypełniali oni. Na przykład Sara przejęła rolę przywódczyni tutejszego kręgu zmiennokształtnych po swojej matce. Zgodnie z ich prawem przywódcą zostaje się tylko do momentu ukończenia osiemnastu lat przez swoje pierwsze dziecko. Później to ono przejmuję władzę. Sara jest porywcza i nie lubi się podporządkowywać, zupełnie tak jak cała jej rodzina. Jednak nikt z nich nie odważył się na bunt. Czekali na osiemnaste urodziny i decyzję nowej przywódczyni, dlatego teraz dzieje się to wszystko.

– To dlatego pytałeś mnie o jej urodziny – wyszeptałam, wreszcie wszystko rozumiejąc.

Nik skinął głową.

– I dlatego próbowałeś mnie od niej odciągnąć… Nik, dlaczego nic mi nie powiedziałeś?

Usłyszałam jego ciche westchnienie.

– Chciałem, żebyś prowadziła normalne życie. Taka wiadomość wywróciłaby twój świat do góry nogami. A zresztą uwierzyłabyś mi, gdybym powiedział ci prawdę?

I tu mnie miał. Zwiesiłam głowę.

– Pewnie nie – odparłam skruszona. Nawet teraz, gdy miałam niezbite dowody na istnienie ludzi – wilków i zmiennokształtnych nadal trudno było mi w to uwierzyć.

– Jesteście nieśmiertelni? – dopytywałam dalej.

– Kiedyś mogliśmy, ale zachowywaliśmy nieśmiertelność tak bardzo rzadko, że w końcu utraciliśmy tę umiejętność. Nieśmiertelność nie jest wcale taka fajna.

– Nie chcecie tego?

Nie mieściło mi się to w głowie. Kto nie chciałby być nieśmiertelny? Wiecznie piękny i młody? Ciągle przy ukochanej osobie? Bez chorób i śmierci? To musiałoby być wspaniałe!

Nik widocznie miał odmienne zdanie. Czekałam, aż udzieli mi odpowiedzi.

– Widzisz, nasza wataha w przeciwieństwie do zmiennokształtnych składa się wyłącznie z samych samców. Kobiety nie mogą być wilkami. Przez całe tysiąclecia zdarzył się tylko jeden przypadek, kiedy wilkiem stała się kobieta. Jest bardzo potężna i to naprawdę doskonała przywódczyni. Ma na imię Helena – spojrzał na mnie wymownie, lecz ja nie zrozumiałam, o co chodzi.

– A jaki to ma związek z nieśmiertelnością?

– Przeważnie jest tak, że wiążemy się z kobietami pochodzącymi z wilczych rodzin. Wiedzą o nas od urodzenia, więc to dla nich żadna nowość, gdy ktoś przemienia się w wilka. W dodatku mają geny, które gwarantują, że ich męscy potomkowie też będą wilkami. W przypadku, gdy któryś z rodziców jest normalnym człowiekiem, nie ma takiej pewności. Zdarzają się jednak wyjątki i niektórzy wiążą się ze zwykłymi ludźmi. Na przykład Helena. Ona…

– Nik – przerwałam mu, bo wciąż odchodził od tematu. I dlaczego ciągle mówił o tej Helenie?

– No dobrze. Już mówię, o co chodzi. Kobiety nie mogą zamieniać się w wilczyce, więc nigdy nie otrzymały daru nieśmiertelności. Jeśli wilk związał się z jakąś kobietą i założył rodzinę, nie chciał być nieśmiertelny. Starzał się razem ze swoją ukochaną i umierał razem z nią.

– Och – wyrwało mi się. To, co powiedział, było bardzo wzruszające i poruszyło mną do głębi. Zrezygnować z wiecznego życia dla miłości…

– A ty? – zapytałam, odrywając się od tych wzruszających myśli.

– Co ja?

– No, czy chciałbyś być nieśmiertelny, gdybyś mógł? – Mój głos brzmiał bardzo nieśmiało.

– Nie – odparł od razu. – Nie, bo szaleję za dziewczyną, która nigdy nie będzie nieśmiertelna.

Kiedy to powiedział, znacząco ścisnął moją dłoń. Modliłam się, żeby mówił o mnie.

– Szczęściara z niej – postanowiłam go trochę podpuścić.

Nik wydał z siebie przerażająco smutne westchnienie.

– Niestety, nie możemy być razem, bo nie należę do przywódców, a ona tak. Jest córką przywódczyni, Heleny. Zwykłym wilkom nie wolno wiązać się ze szlachetnie urodzonymi.

Po tych słowach dotarła do mnie straszna prawda. Zupełnie jakby ktoś uderzył mnie obuchem. Nik nie mówił o mnie! Nic do mnie nie czuł!

Byłam wstrząśnięta. Czułam się tak strasznie zraniona.

Skoro Nik szaleje za inną, to dlaczego tyle razy próbował mnie pocałować? Dlaczego tak stanowczo powtarzał, że jestem dla niego ważna? Przecież ktoś inny był dla niego ważny! Nie ja, tylko jakaś szlachetnie urodzona potomkini wilków.

Zabolało mnie to. Moje serce skurczyło się nagle do rozmiaru ziarnka grochu. Zaczęłam szybciej oddychać. Nikodem cały czas mnie do siebie przytulał, ale ja już nie chciałam, żeby to robił. Podniosłam się więc z jego kolan, oddałam mu bluzę i odsunęłam od niego.

– Bianko? Co się stało? – zapytał z troską.

– Nic – odparłam szorstko, powstrzymując się przed płaczem.

Zakochałam się w nim. Po raz pierwszy tak naprawdę się zakochałam. I co? Mój wybranek ma inną.

Czułam, że się do mnie zbliża. Byłam rozczarowana i zakłopotana. Nie chciałam mu jednak tego okazać. Otuliłam się tylko ramionami i wróciłam do rozmowy na neutralny temat.

– Co z Karolem i Dawidem?

To pytanie zbiło Nika z tropu.

– Przyprowadzą inne wilki i spróbują odnaleźć Helenę.

– To dlaczego nie poszedłeś razem z nimi? – Nie chciałam tego, ale mój głos zabrzmiał bardzo oschle, niemal z wyrzutem.

Nik był chyba zaskoczony tym, co powiedziałam, bo przez chwilę nic nie mówił.

– Jak mógłbym cię zostawić? Przecież ja…

Nie dokończył, bo drzwi do bunkra otworzyły się z hukiem, a po chwili Nik był już wilkiem.

W drzwiach stała Laura. Za nią głośno ryczał niedźwiedź.

– Nik, przestań. Nie walcz z nimi. Nie masz szans, jesteś jeden – powiedziałam spokojnie i spojrzałam na niego łagodnym wzrokiem. Nadal nie chciałam, by stała mu się jakakolwiek krzywda.

Ku mojemu zdziwieniu wysłuchał mnie i na powrót stał się człowiekiem. Zdobyłam się na lekki uśmiech, którego on nie odwzajemnił.

– Wychodźcie! – Rozkaz Laury brzmiał zdecydowanie.

Ruszyłam do wyjścia. Nik podał mi swoją bluzę i szedł tuż za mną.

Na dworze stała gromada przeróżnych zwierząt. Widziałam pantery, tygrysy, olbrzymie rysie, a nawet lwa i lwicę. Niegdzie nie było jednak widać żadnego zwierzęcia z gatunku psowatych. Nie zauważyłam też ani Sary, ani czarnej pantery.

Patrzyłam na te wszystkie zwierzęta i zastanawiałam się, ilu z nich znam jako ludzi. Mogłam mijać ich na szkolnym korytarzu albo na ulicy. Mogli być moimi sąsiadami, a ja nawet nie wiedziałam, że nie są tacy jak ja.

Skierowałam swój wzrok na Nika. Usta miał zaciśnięte w wąską linię. Denerwował się, to pewne, ale chyba nie było w nim ani grama strachu.

Laura odwróciła się w naszą stronę i chciała coś powiedzieć, ale nie pozwoliło jej na to głośne wycie dochodzące zza naszych pleców. Po chwili na polanę wbiegły dwa wilki; jeden o sierści w kolorze złotego piasku, drugi ciemnobrązowy. Kiedy tylko przy nas stanęli, przemienili się w ludzi. Ucieszyłam się, bo byli to Karol i Dawid. Najwidoczniej opanowali tę samą zdolność, co Nikodem, gdyż po przemianie mieli na sobie ubrania. W przeciwieństwie do Nika, na którego twarzy wciąż widniało podłużne zadrapanie, nie zauważyłam u nich żadnych obrażeń.

– Nie znaleźliśmy Heleny – oznajmił smutno Karol, patrząc na otaczające nas zwierzęta różnych gatunków.

– Trudno, ale i tak musimy walczyć – zadecydował Nik.

– We trójkę przeciwko dziesiątkom? – Przeraziłam się nie na żarty. W takim stosunku sił nie mieli przecież żadnych szans.

Chłopcy spojrzeli na siebie porozumiewawczo, po czym Nik zagwizdał i skierował wzrok w stronę lasu. Też tam spojrzałam. Spomiędzy drzew zaczęły wyłaniać się wilki. Z każdą chwilą było ich coraz więcej. Każdy miał inny kolor sierści. Ujrzałam całą gamę barw: czarny, szary, rudy i najróżniejsze odcienie brązu.

Wszystkie wilki były piękne i dostojne. Poruszały się z gracją, ale w ich ruchach kryła się dzikość.

Spojrzałam na Laurę. Na jej twarzy malowało się zdziwienie i strach. Nic dziwnego. Taka armia robiła wrażenie.

Od strony zmiennokształtnych dobiegały różne odgłosy: szydercze syki dużych kotów, głośne ryki niedźwiedzi i inne trudne do określenia dźwięki. Wilki odpowiedziały na to dźwięcznym wspólnym wyciem. Mimowolnie złapałam Nika za rękę, a on odwzajemnił uścisk. Chwilę później mocno mnie do siebie przytulił.

– Posłuchaj mnie teraz uważnie – szeptał mi do ucha, wciąż trzymając mnie w ramionach. Głos miał śmiertelnie poważny. – Za chwilę zamienimy się w wilki. Wtedy ty zaczniesz uciekać w stronę lasu. Będziesz biegła, ile sił w nogach i nie oglądała się za siebie pod żadnym pozorem.

Brzmiało to tak, jakbyśmy już nigdy mieli się nie zobaczyć. Spojrzałam mu prosto w oczy. Po raz pierwszy dostrzegłam w nich strach. Strach o mnie.

– Nik, posłuchaj…

– Za chwilę zacznie się tu walka na śmierć i życie. Nie możesz tu wtedy być. Rozumiesz? Musisz się ratować.

– A ty? – zapytałam ze łzami w oczach. Miałam bardzo złe przeczucia.

– Ja muszę walczyć. Pamiętaj, biegnij ile sił w nogach i nie oglądaj się za siebie. Uważaj na siebie.

– Dlaczego to brzmi jak pożegnanie? – wyszeptałam ledwo słyszalnym głosem. Byłam zrozpaczona. Nie bałam się o siebie, tylko o Nika. W tym momencie, nie obchodziło mnie nic poza jego bezpieczeństwem, nawet to, że jego serce należy do innej.

Nie odpowiedział na to pytanie.

– Kiedy tylko się przemienię, masz natychmiast uciekać – powtórzył jeszcze raz, a potem złożył długi, czuły pocałunek na moim policzku i puścił mnie. Wyraz jego twarzy w momencie, gdy mnie puszczał, zapamiętam chyba do końca życia. Niewyobrażalny strach, rozpacz, smutek… wszystkie te odczucia malowały się na jego pięknej twarzy i cięły moje serce na tysiące kawałków.

Wtedy się przemienił. Zdążyłam jeszcze spojrzeć na te piękne, czyste, niebieskie oczy i zaczęłam biec. Kątem oka zauważyłam rzucającą się w moim kierunku pumę, ale jej skok został przerwany przez wilka, który wtopił pazury w jej bok. Nie musiałam się oglądać, by wiedzieć, że tym wilkiem był Nik.

W głowie wciąż słyszałam jego głos nakazujący mi uciekać i nie oglądać się za siebie. Więc biegłam. Biegłam ile sił w nogach i nie oglądałam się za siebie


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  7 078  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Kamila C. o książkach, urozmaicone szczyptą własnej twórczości ")

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 7078

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl