Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 859 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Po drugiej stronie życia

wtorek, 26 listopada 2013 18:07

Rozdział 1 cz.2

 

W domu przywitano ją bardzo entuzjastycznie, a nastrój rodziców jeszcze się poprawił, gdy Nina zaprezentowała im swoje wyniki. Radości nie było końca. Matka zaczęła snuć plany, jak to wyśle córkę na najlepszą uczelnię w regionie, a najlepiej w kraju. Nina usiadła przy stole i oparłszy podbródek na dłoni ze wzrokiem utkwionym w suficie, przysłuchiwała się ze smutkiem ekscytującej rozmowie rodziców, którzy nie mieli pojęcia, że ich latorośl ma w planach zupełnie coś innego. Bała się chwili, w której powie im, co zamierza zrobić. Z drugiej strony denerwowało ją, że rodzice planują jej przyszłość bez pytania jej o zdanie. Postanowiła czekać cierpliwie, aż ktoś w końcu zauważy jej obecność i łaskawie zapyta ją, co ona sama o tym wszystkim sądzi. Trwało to kilka długich minut, podczas których przyszłość Niny została zaplanowana z dokładnością do każdego jednego dnia jej życia. W końcu nie wytrzymała i chrząknęła niecierpliwie, nie mogąc już znieść tych wszystkich wzniosłych słów wypowiedzianych przez jej rodzicieli. Oboje jednocześnie skierowali swój zdziwiony wzrok na wyraźnie poirytowaną Ninę. Wreszcie zamilkli. 
– Co się stało, córeczko? – zapytała Mama, podejrzliwie marszcząc idealnie wyskubane brwi. 
Tata zdjął z nosa okulary, położył je na stole i usiadł naprzeciwko córki. Nina ujrzała w jego łagodnych bursztynowych oczach dumę, co kompletnie zbiło ją z tropu i natychmiast uspokoiło. Jak ona miała im teraz powiedzieć, że nie pójdzie na uczelnię, którą dla niej wybrali? Jak miała wyznać, że w najbliższym czasie w ogóle nie wybiera się na studia? 
– Przepraszamy cię, Ninko – zreflektował się Tata, posyłając jej łagodny uśmiech, który wywołał pojawienie się zmarszczek w kącikach jego oczu. – Oczywiście pójdziesz na taką uczelnię i taki kierunek, który odpowiada tobie, a nie nam. Nie będziemy się w to wtrącać – dodał po chwili. Mama przyznała mu rację, choć zrobiła to raczej bez większego przekonania. Lubiła bowiem, gdy wszystko szło zgodnie z jej planem, a najbliższą przyszłość swej młodszej córki zaplanowała naprawdę szczegółowo. Stanęła za swoim mężem, położyła mu dłonie na ramiona i roziskrzonym wzrokiem wpatrywała się w zakłopotaną Ninę. 
– Więc jaką uczelnię wybrałaś? – zapytała z lekkim naciskiem. 
Nina spuściła głowę. Nadszedł czas na wyjawienie swoich planów. Utkwiła wzrok w splecionych dłoniach, by nie musieć patrzeć na rodziców. Jej przeciągające się milczenie wzbudziło ich niepokój. 
– Nie idę na studia – wyznała w końcu bardzo słabym głosem. – A przynajmniej nie teraz. 
Z niepokojem czekała na jakąkolwiek reakcję. Najpierw zapadła cisza, którą przerwał nerwowy chichot matki. 
– Ależ Ninko, nie wygłupiaj się! – zawołała, nonszalancko machając ręką. – Oczywiście, że idziesz na studia! Nie możesz przecież marnować swojego talentu! 
Nina posmutniała na te słowa, a nawet lekko się zdenerwowała. 
Nie może marnować swojego talentu? A niby jaki talent ona posiadała? Talent do nauki? Bzdura! Uczyła się tylko dlatego, by nie myśleć o śmierci Damiana. Ukrywała się za zeszytami i podręcznikami, by już nikt nie rozmawiał z nią na ten temat, co okazało się doskonałą taktyką, która zapewniała jej święty spokój zawsze wtedy, gdy tego potrzebowała. Jak widać teraz obróciło się to przeciw niej. Gdyby mogła zdawać maturę jeszcze raz, z czystym sumieniem, a nawet delikatną radością po prostu by jej nie zdała. Dlaczego nie pomyślała o tym wcześniej? Może takie rozwiązanie nie było najlepsze, ale zawsze stanowiło jakieś wyjście. Teraz Nina musiała stawić czoła zdecydowanym rodzicom, zwłaszcza lubiącej zawsze stawiać na swoim matce. 
– Nie idę na studia – powtórzyła tym razem bardziej stanowczo. 
– Pleciesz głupstwa, kochanie – stwierdziła Mama już całkiem poważnym tonem. 
W Ninie zagotowała się krew. Znowu mieszali się w jej życie, ale ona nie zamierzała już na to pozwalać. Nadszedł najwyższy czas na to, by podjęte przez nią decyzje były tylko jej decyzjami. 
– Ninko, studia to ważna, ale też bardzo fajna rzecz. Nie możesz z nich tak pochopnie rezygnować – odezwał się łagodnie Tata, który w przeciwieństwie do żony był trochę bardziej wyrozumiały. Jednak na Ninę ten łagodny ton głosu wcale nie podziałał. 
– Postanowiłam, że nie pójdę teraz na żadne studia i jest to decyzja ostateczna – mówiła powoli, kładąc nacisk na każde słowo. – Znalazłam pracę – dodała po chwili, jakby myślała, że taki argument usprawiedliwi ją przed rodzicami. 
– Naprawdę? To bardzo dobrze! – zawołała Mama. – Popracujesz sobie przez wakacje, a w październiku pójdziesz na studia. 
– To jest stała praca – burknęła Nina, coraz bardziej tracąc cierpliwość. Chciała już zakończyć tę denerwującą rozmowę, ale doskonale zdawała sobie sprawę,że to dopiero jej początek. 
– No dobrze, a co to za praca? – wtrącił Tata,łagodząc napięcie,jakie wytworzyło się między jego żoną a córką. 
Nina nie zamierzała owijać w bawełnę. Bez wahania wyznała, jaką pracę będzie wykonywała, co wywołało niemałe oburzenie u rodziców. Mało brakowało, a prawdopodobnie wyszliby z siebie. Nawet spokojny jak dotąd ojciec zaczął unosić głos. Nie mieściło mu się w głowie, jak jego zdolna córka, mogła wpaść na taki pomysł. Chciał jej go jak najszybciej wyperswadować. 
– Co ty w ogóle mówisz? Nie zgadzam się! – krzyknął po czym wstał od stołu. 
Nina westchnęła zrezygnowana. Wiedziała,że tak będzie. Zawsze tak było. Jej rodzice za każdym razem musieli mieć ostatnie słowo, a ona jeśli chciała to zmienić, uciekała się do podstępu i szantażu. Patrzyła teraz na nich smutnym wzrokiem, czekając, aż ochłoną. Kiedy wydawało jej się, że pierwsze emocje trochę opadły, nie chcąc pogarszać sytuacji, odezwała się spokojnym, opanowanym głosem: 
– Czy nie sądzicie,że jestem na tyle dorosła,by sama decydować o swoim życiu? Nie będę studiować,za to pójdę do pracy,a wy nie macie w tej sprawie już nic do powiedzenia – oznajmiła. 
– Mieszkasz pod naszym dachem,utrzymujemy cię,więc mamy nad tobą jeszcze trochę władzy i nie zgadzamy się na to,co chcesz zrobić – powiedziała ostro Mama. 
– Czy wy nie rozumiecie,że ja chcę się spod tej władzy uwolnić? Nie martwcie się. Już niedługo się wyprowadzę,więc nie będziecie musieli mnie utrzymywać – wyznała z satysfakcją. 
Na te słowa jej ojciec omal nie dostał zawału. 
– Nie zrobisz tego! Po moim trupie! – krzyknął zdenerwowany. – Pójdziesz na te cholerne studia i zapomnisz o pracy, rozumiesz?! 
Nina w złości wstała od stołu tak gwałtownie,że aż przewróciła krzesło. Nie zwróciła jednak na to najmniejszej uwagi. Była zbyt zdenerwowana, by zajmować się teraz takimi rzeczami. W tym momencie targały nią same złe emocje. 
– To moje życie i ja o nim decyduję! – krzyknęła tak głośno, że aż zabolało ją gardło. – Nie macie prawa mówić mi, co mam robić! 
– O nie, moja panno! Jesteśmy twoimi rodzicami i mamy do tego pełne prawo – syknęła jej matka. Z tego zdenerwowania zaczęła szybciej oddychać i na pewno skoczyło jej ciśnienie. 
Nina wbiła paznokcie w skórę. Nie miała już siły na dalszą walkę ze swoimi upartymi rodzicami. Zaśmiała się tylko gorzko. 
– Rodzicami? – powtórzyła z ironią. – Jesteście despotami! 
Tego już było dla nich za wiele. Między całą trójką rozpętała się prawdziwa kłótnia. Pełne wyrzutów wrzaski usłyszała prawdopodobnie cała ulica. Ojciec stracił panowanie nad sobą. Matka nie była zresztą lepsza. To właśnie ona podsycała kłótnię. 
Skończyło się na tym, że ojciec walnął pięścią w stół, matka zrobiła się biała jak kartka papieru, a Nina z gorzkimi łzami w oczach zamknęła się w swoim pokoju, nie omieszkując głośno trzasnąć drzwiami. Zrezygnowana rzuciła się na łóżko, a jej krokodyle łzy wsiąkały w poduszkę.Już dawno nie czuła się tak fatalnie. Wszystko to, co sobie zaplanowała,stanęło pod wielkim znakiem zapytania. Czuła się tak, jakby nie miała własnego miejsca na Ziemi, a dom, w którym mieszkała, wcale nie był jej domem. Jak miał nim być, skoro właśni rodzice traktowali ją w taki, a nie inny sposób i utrudniali jej życie, jak tylko mogli? Chciała się stąd jak najszybciej wynieść, ale dokąd miałaby pójść? Nie posiadała wielkich oszczędności, ani oddanych przyjaciół, do których w każdej chwili mogłaby się zwrócić po pomoc. Była zdana tylko i wyłącznie na siebie, a co gorsze, musiała przebywać w miejscu, gdzie nikt nie potrafił jej zrozumieć. 
Nina przebywała w swoim pokoju przez resztę dnia. Dosłownie umierała z głodu, ale odmówiła zjawienia się na obiedzie mimo usilnych próśb, a nawet rozkazów rodziców. Chociaż raz chciała udowodnić, że nie musi robić wszystkiego, czego oni by chcieli. Po prostu założyła słuchawki na uszy i udając, że jej kiszki wcale nie grają marsza, przetrwała w takim stanie do samego wieczora, kiedy to do jej pokoju zapukała Karolina. Nina wpuściła ją bez oporów, bo to przecież nie ona była odpowiedzialna za kiepski, bliski depresji stan młodszej siostry. Na szczęście przyniosła ze sobą kanapki, które Nina pochłonęła w kilku kęsach. 
Karolina usiadła obok niej na łóżku i czekała, aż ostatnia kanapka zniknie z talerza. Wtedy zaczęła rozmowę. 
– Słyszałam o twojej kłótni z rodzicami – oznajmiła spokojnie. – Krystian powiedział mi, że od waszych wrzasków ciągle bolą go uszy – zaśmiała się, a wtedy Nina też się trochę rozchmurzyła – Ja również trochę się dziś z nimi ścięłam – dodała. 
Podejrzenia Niny sprawdziły się. To dlatego przy śniadaniu panowała taka dziwnie napięta atmosfera. Jak widać ten dzień dla nikogo nie był łatwy. 
– O co poszło? – zapytała młodsza z sióstr, strząsając z pościeli okruszki chleba. 
Karolina westchnęła smutno. Minęło kilka sekund, zanim zaczęła udzielać wyjaśnień. 
– Stan babci trochę się pogorszył. Ma coraz większe problemy z poruszaniem się, dlatego rodzice chcieli, bym zamieszkała u niej przez jakiś czas i pomagała jej – wyznała. 
Serce Niny zamarło na chwilę. Jej babcia, u której do momentu śmierci Damiana spędzała wszystkie wakacje i ferie zimowe, miała problemy ze zdrowiem, a ona nawet się tym nie zainteresowała. Poczuła ogromne wyrzuty sumienia. Przez ostatnie trzy lata strasznie zaniedbała ich stosunki. Przez cały ten czas rozmawiała z nią tylko przez telefon i nie widziała jej ani razu nawet przez moment. Tak nie zachowuje się dobra wnuczka. 
– Jednak ja nie mogę tam zamieszkać – mówiła dalej Karolina, wyrywając tym samym siostrę z zamyślenia. – Dostałam staż w poradni psychologicznej, a jeśli dobrze się spiszę, zatrudnią mnie tam na stałe. Zaczynam od przyszłego tygodnia, a poza tym… - zamilkła, by dokończyć po upływie kilku chwil. – A poza tym wyprowadzam się i to jeszcze w tym tygodniu – wyjawiła i uśmiechnęła się promiennie. 
Nina ze zdziwienia uniosła do góry brwi. Wyprowadza się? Ale jak to możliwe? I dlaczego tak nagle? 
– No nie patrz tak na mnie – zaśmiała się Karolina, bo mina jej siostry w tym momencie wyglądała naprawdę śmiesznie. 
– Skąd… skąd ta nagła decyzja? – wyjąkała Nina. 
– Nie jest nagła. Planowaliśmy to już od jakiegoś czasu. 
Nina ponownie uniosła, a potem zmarszczyła swoje ciemne brwi. 
– My? – powtórzyła. 
Karolina z uśmiechem pokiwała głową. 
– Ja i Marcin. Chcemy zamieszkać razem, bo widzisz… on mi się oświadczył. Zaręczyliśmy się – wyznała, po czym wyciągnęła ku siostrze dłoń z pięknym pierścionkiem na serdecznym palcu. 
Ninie dosłownie odjęło mowę. Patrzyła to na śliczny pierścionek, to na uśmiechniętą twarz siostry i nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała przed chwilą. W końcu pisnęła rozradowana i uścisnęła siostrę, szczerze jej gratulując 
– Oświadczył ci się dzisiaj? – zapytała podekscytowana. 
– Nie, już miesiąc temu – odparła Karolina, ani na moment nie przestając się uśmiechać. Widać było, że jest naprawdę szczęśliwa. 
– To dlaczego nic nie powiedziałaś? – Nina niemal wykrzyczała to pytanie. Nie wierzyła, iż taką nowinę można przez miesiąc utrzymać w zupełniej tajemnicy. Przecież przez ten czas nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że Karolina się zaręczyła. 
Teraz z twarzy starszej siostry zniknął uśmiech. 
– Bałam się reakcji rodziców. Dlatego wolałam milczeć, aż do dzisiaj – mówiła. – Kiedy powiedzieli mi, że mam zamieszkać z babcią, musiałam im powiedzieć. 
– Pewnie są wściekli co? 
Karolina wzruszyła ramionami 
– Postawiłam ich przed faktem dokonanym. Powiedziałam to bardzo spokojnie, bez zbędnych nerwów. Pewnie nie są zadowolenia, ale jeszcze starają się to w sobie tłumić. 
Nina pokręciła głową. 
– Dlaczego twoje decyzje nie wywołują u nich złości? W moim przypadku zawsze jest zupełnie odwrotnie – żaliła się. 
Karolina się zaśmiała, jednak nie udzieliła odpowiedzi na to pytanie. Nina zresztą sama ją chyba znała. Karolina była bowiem niezwykle cierpliwa i nigdy nie unosiła głosu, nie mówiąc już o jakimkolwiek krzyku. Nic nie było w stanie wyprowadzić jej z równowagi, w przeciwieństwie do Niny, która już dawno nie miała cierpliwości do czegokolwiek. Byle co mogło sprowokować ją do krzyku i utraty panowania nad sobą, co przez jej rodziców zdarzało się jej wyjątkowo często. 
A tu proszę, taka nowina ze strony ich starszej córki i ani jednego wrzasku, po prostu zwykłe niezadowolenie. 
– Ojej – westchnęła Nina, przyswajając sobie słowa siostry. – Ta przeprowadzka to twoja ostateczna decyzja? 
– Tak. I nikt mnie od niej nie odwiedzie – stwierdziła pewnie choć z uśmiechem. 
– Rodzice na pewno będą próbowali… Dlaczego oni zawsze muszą się we wszystko wtrącać i w każdej kwestii mieć ostatnie słowo? – zapytała, załamując ręce. 
– Przecież to nasi rodzice. Boją się o nas i chcą dla nas jak najlepiej. Według nich postępują właściwie – wyjaśniła Karolina,po czym wstała z miejsca,zabierając przy okazji talerz po kanapkach. – Nie bądź dla nich taka ostra. Postaraj się ich czasem zrozumieć – poprosiła, będąc już w drzwiach, a potem wyszła, zamykając je za sobą. 
Nina wypuściła powietrze z płuc. Zrozumieć rodziców? Ciężkie zadanie,ale obiecała sobie, że przynajmniej spróbuje.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  7 077  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

Kamila C. o książkach, urozmaicone szczyptą własnej twórczości ")

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 7077

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl